Nie wiem kiedy nastąpił ten moment, gdy całkowicie przestałam akceptować siebie.
Na początku nie pasowały mi tylko wielkie uda i znamię na brwi.
Teraz nienawidzę brzucha, ud, bioder, łydek, pleców, barków, łopatek, policzków, oczu, włosów, szyi..
Nienawidzę SIEBIE.
Próbuję się jakoś zmieniać, dopasowywać do innych, ale wciąż to co podoba mi się u innych, nie podoba mi się u mnie.
Jestem gorsza? Pewnie tak. Zawsze byłam.
Czasem chciałabym rozciąć miejsce, które jest obrzydliwe w moim ciele, rozerwać skórę w dwie strony, wyciągnąć całe mięso i oglądać swoje kości.
Kości są piękne, zwłaszcza gdy słodko wystają z kobiecego ciała.
Dlaczego moje chowają się pod warstwą tej odpychającej skóry?
Może boją się życia, ale ja też się boję..
Boję się przebywania z ludźmi i tego, że powiem coś nie tak.
Eh.......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz